I tak od kilku lat z uporem ślepca szedłem do miejsca
które nie ma nazwy
Gdzie nie był jeszcze nikt (...)
I znalazłem w końcu coś, coś magicznego tak co nazwałem moim oceanem,
oceanem wszystkich myśli (...)
I teraz w końcu wiem, że każdy jeden kamień na mej drodze to był jakiś
znak" Ocean -
"Ocean''
O WIECZNEJ MŁODOŚCI OSTATECZNA ROZPRAWA
Jak powszechnie wiadomo, czas
płynie różnie. Wlecze się jak pośpieszny z Gdańska, albo
zap... jak dni pozostałe do obrony. Dla 7-latka tydzień
jest jak jak miesiąc, a dla 70-latka rok jest jak miesiąc.
Gdyby to
było równanie z fizy to subiektywny upływ czasu t
byłby odwrotnie proporcjonalny do prędkości życia
v mierzącego, pana X. Ale oprócz
ilości, liczy się też jakość Q. Bo
przecież są momenty które zapamiętamy do końca życia i
okresy których upływu nie wspomnimy wcale. Czyli im
wolniej tym lepiej? Nie: Q = t x (w:v).
Gdzie w to ilość wspomnień. Czyli
wychodzi, że mamy wpływ na jego jakość i upływ, że nie
można czasu zatrzymać ani cofnąć, ale spowolnić i owszem
- intensywnością przeżywania. Czyżby to równanie było
kluczem do młodości? Niestety, kluczem wydaje się znowu
szczęście, bo wiadomo "szczęśliwi dni nie liczą".
12.01 Poniedziałek, Taupo Odrobiliśmy już swoje w polu, winnicy, sadzie i w projektach
graficznych dla naszego gospodarza. To ostatnie w formie wymiany za
dotychczasowy pobyt i pożyczenie samochodu na drogę.
Choć autostop działa tu nienagannie, każdy kto chce zwiedzać w odpowiednim
tempie, stanie przed potrzebą skołowania środka transportu. Oto kilka
opcji kupna lub wypożyczenia, w zależności od preferowanego stylu i budżetu:
Oldschoolvan - niedostępny/wartość antyczna
Campervan - do 300NZ$/dzień / 27'000NZ$
Midivan - ok 120NZ$/dzień /18'000$NZ$
Sleepervan - 70NZ$/dzień / ok.8000NZ$
Minivan - min.60NZ$/dzień / ok.3000NZ$
Nasze Subaru Leone Turbo 4WD '85 - za free
Jeszcze tylko musze się przestawić by nie machać ręką w powietrzu
szukając kierunkowskazu i nie walić o drzwi próbując zmienić bieg. Poza
tym prowadzenie lewą stroną wydaje się proste. Time to hit the road,
we got thousants miles to go! Iiiiiiihaaaa!
Jeśli jednak nie wozisz ze sobą domu na kółkach, kolejna zagadka logistyczna to noclegi.
Niestety, choć od cholery tu miejsca i zieleni, prywatyzacja natury jest
głęboko posunięta. Przydrożna trawa albo jest czyimś ogrodzonym
pastwiskiem, albo opieczętowana wkurzającymi znaczkami "zakaz ognisk
i biwakowania". Pozostaje kilka propozycji:
Tu nie wolno kampowac (ale teoretyczne zaparkować vana na noc już można).
Kampingi DOC (Department of Conservation) - 9NZ$/osoba z
namiotem i autem.
Backpackers Hostel - min.20-30NZ$/łóżko.
Przeważnie po kilka w każdej wiosze.
Nasz pożyczony namiot, rozkładany w czyichś ogródkach i parkach
+ karimaty ze sklepu Salvation Army.
Oszczędzanie oszczędzaniem, ale żeby coś zobaczyć, nawet za to co
wydawałoby sie darmowe, i tak trzeba
zapłacić.
-Mount Tarawera? - wejście tylko z wynajętym Maoryskim przewodnikiem
-Hot Water Caves? - brak mostu, przeprawa przez 10m rzeczkę płatna
-Lodowiec Fox Glacier? - bez wynajętego osprzętu nie wpuszczają
-Kąpiel z delfinami? - nie pływaj przy plaży, wykup rejs i puszkę
przynęty, itd.
A wszechobecne broszury namawiają do jeszcze ciekawszych form spędzania
czasu:
-Prawn Park - połów krewetki w naszym basenie, ugotuj już za darmo!
-Przyjedź na degustację miodów i podglądanie pszczół!
-Spędź dzień w kuźni i zrób swój własny nóż na warsztatach!
To ciekawe jak sprawnie tutejsze atrakcje zostały skomercjalizowane i
udostępnione tak, że nawet inwalida na zepsutym wózku z trojgiem dzieci,
jest w stanie ich doświadczyć. Ogólnie NZ to bardzo outdoorowy kraj, dzika przyroda jest o krok od drzwi i
wymusza aktywny wypoczynek. Każdy zapytany o
radę, wskaże dziesiątki miejsc do których sam jeździ. Nasza mapa cała
pobazgrana jest miejscami wartymi odwiedzenia, niestety wszystkiego się
nie da.
13.01 Wtorek, Rotorua
"Thermal Explorer Highway" wiedzie nas do pierwszego
przystanku, gdzie
mają unikat na
skalę światową - gejzery i gorące, kolorowe, śmierdzące błota. Dym i
siara zapodaje już z oddali. Spóźniliśmy się na uruchamiany codziennie o
10:15 przez wrzucającą kawałki mydła obsługę, wybuch gejzeru Lady
Knox.
Żółte gotujące sie błoto.
Zajebiście pomarańczowe
dymiące bajoro.
Brązowy bulgoczący gnój.
Wymieszane kolorowe ścieki.
18.01 Niedziela, Matamata
Następne "must see" w Nowej Zelandii to plenery z "The Lord
of the Rings". Ich położenie jest pilnie szczerzona tajemnicą.
Za pobieganie po polach Rochanu (prywatne pastwisko) z wypożyczonym
sztandarem i atrapą broni - 75NZ$. Obejrzenie hobbiciej dziury w ziemi, to 60NZ$, więc
obfotografowaliśmy
tylko napis...
19.01
Poniedziałek, Waihi Beach Kolejne z listy "100 things to see in NZ" to wybrzeże, a
najlepiej piękny Półwysep Coromandel. Przynajmniej to jest darmowe.
Catedral beach - nareszcie coś, co
dorównuje monumentalnym dziełom natury w USA.
Hot Water Beach. Poczekaj na odpływ, zabierz szpadel i wykop
dziurę z gorąca wodą.
Ładne, tylko jak sie tam dostać?
22.01 Czwartek, Waitamo Caves Mijając jedno większe miasto Hamilton i niekończące się pastwiska
otoczone najdłuższym chyba płotem na świecie,
docieramy na przeciwną stronę wyspy Pn. Jeśli wschodnie wybrzeże, zwane Gold Coast, było jako-tako piaszczyste, zachodnie, Black Coast, pokrywa
czarny skrzący sie pył. W okolicy można odwiedzić jaskinie ze
święcącymi robalami (58NZ$), przepłynąć się tratwą po podziemnej rzece
(>100NZ$) i oglądać ptaki kiwi (16NZ$ - bo nie dają się spotkać w
naturze).
Zanotowano obserwację jednego małego...
i jednego dużego kiwi.
26.01 Poniedziałek, Oakura "Surfer Higway" zaczyna się u podnóża wulkanu
Taranaki i biegnie nad Pacyfikiem. Nocując w surferskiej
melinie, przeprowadziliśmy mały rekonesans. Rano - sprawdzić, o której przypływ, i czy są fale. Jeśli są,
poranne surfowanie. Popołudniu - obiad, pastowanie deski. Do wieczora - playstation, filmy o surfingu, zakupy w
alkoholowym. Wieczór - wieczorne surfowanie do zachodu. Po zmroku - playstation, filmy o sufowaniu, impreza. Poza tym, surferzy wydają się być trochę z innego świata i ciężko o wspólny
kontekst. -Yoł, dopiero przyjechaliście?
-Tak, pracowaliśmy, a teraz podróżujemy po NZ...
-Ye, ye, taki chill out.
-Nie zupełnie, mamy napięty plan...
-To dobre miejsce na chill out, have fun.
-Z pewnością, ale rano jedziemy dalej.
-That's cool. Chill out, man.
28.01 Środa, Raehiti
Nowa Zelandia przyzwyczaiła nas już do bajkowych widoków, ale w miarę
przemieszczania się na południe trafiamy na coraz ciekawsze plenery.
Klimacik powstaje na chwilę, gdy jakiś
jastrząb przeleci nam nad głowami, zachodzące słońce oświetli szczyty
wzgórz, biała długa chmura ułoży sie w jakiś fantazyjny kształt, samotne rozłożyste,
uschnięte drzewo... no i takie tam. Dla tych widoków warto się tu było
targać, niestety są one absolutnie nieuchwycalne i trudne do
zaprezentowania. Dziś jedziemy "Forgotten World Higway",
drogą przez sielskie zadupie, pełne zapomnianych opuszczonych
miasteczek. I też nie wiem jak to zobrazować.
29.01 Czwartek, Mordor Tongariro Crossing to 20km szlak turystyczny wiodący przez wulkaniczny
park.
Ten krajobraz znany jest szerzej jako Mordor. Wygląda całkiem
magicznie nawet bez filmowych efektów. Szlak oceniany jest na trudny i
niebezpieczny a przy złej pogodzie zdarzają się przypadki hipotermii.
Mimo to z pobłażaniem patrzymy na Nowozelandczyków sprawdzających
zgodnie z tablicą informacyjną, czy mają: kompas, mapę, pałatkę,
filtr UV, kijki, kask... Dla mnie to leszczorstwo i element tutejszego
marketingu, tak samo jak namawianie do wynajęcia przewodnika, albo
najlepiej to wykupienia 50min lotu awionetką za jedyne 335NZ$.
Stąpając śladami Frodo, myslę czym bedzie Szuwlandia. I już wiem! Przybliżam się do
niej, widzę szczegóły i układam Plan. Jeszcze długa droga przede mną.
Góra Przeznaczenia (Mt.Ngauruhoe) - 3h
Krater, ostatnio nieczynny.
"W 1887 te tereny, zostały podarowane rządowi
NZ przez Te Heuheu, wodza plemienia Tuwharetora".
31.01 Sobota, Wellington
Przyzwyczailiśmy się ostatnio do pustkowi i miasteczek złożonych z jednej
ulicy. Może dlatego, przez swoje zatłoczenie, płatne parkingi i
industrial, stolica robi na nas niefajne wrażenie. No, prócz
muzeów, bo mają tu zajebiste, nowoczesne i darmowe muzea.