| WRZESIEŃ 2008 | ||||||||||
|
Dawno, dawno temu Lech, Czech , Rus wyruszyli w różnych
kierunkach świata, szukając miejsca by osadzić się i założyć swe grody.
Legenda nie wspomina, że wśród tych prasłowian, był też mądry Jugol, który rzekł
"pieprze północ, jadę na południe, tam musi być cieplej!". Poniżej wszystko o co chciałbyś wiedzieć przed wyjazdem do Chorwacji a nie masz kogo zapytać a Twój przewodnik kłamie... Po pierwsze: przyjeżdżając do Chorwacji jako turysta niskobudżetowy, wkraczasz do kraju nastawionego na wyzysk wysokobudżetowych zachodnioeuropejskich letników. Po drugie: jeżeli szukasz dzikiej przyrody i malowniczych odludnych plaż, to pamiętaj, że przez wieki trwania śródziemnomorskiej cywilizacji natura została już albo zindustrializowana albo skomercjalizowana. Język: aby sie dogadać z Chorwatem (mieszanka czeskiego z ruskim), mów wyraźnie i głośno po staropolsku, zamiast "i" używając "j", zamiast "t", "d" itp. A poważnie, to choć polskich turystów jest najwięcej, napisy są po angielsku, francusku, włosku, niemiecku, no czaaasem po polsku. Po angielsku kumają. Historia: w związku z tym, że ich teren był pod ciągle to innym panowaniem: romańskim, bizantyjskim, madziarskim, greckim, wenecjańskim..., Chorwaci mają lekką schizofrenię kulturową. Maskują czasy ostatniej wojny tak, że nawet dziurki po kuli nie widać. Żadnych pomników, pamiątek, nic co mogłoby zdenerwować niemieckiego turystę. Tylko z dala od wybrzeża można natknąć się na jakieś ruiny. Wygląda na to, że Chorwaci choć w niej nie są, są znacznie bliżej Unii niż my. I to bez środków pomocowych. Można płacić w euro, lokalna waluta to kuna 1kn = 0,50zł. Żarcie: nie znajdziesz tu McDonaldów, zagranicznych sieci fast foodów (i w ogóle hoteli czy innych światowych koorporacji). Jest spaghetti, pizza i frutti di mare, hmm... i to tyle z ich menu. Wszystko 2 - 3x droższe! Najmarniejszy posiłek minimum 30-40kn -15-20zł, budżet dzienny ok. 100zł. Transport: sieć kolejowa i autobusowa w formie szczątkowej. Drogi dobre, w miarę czytelnie oznakowane, autostrady słono płatne, nie można na nich stopa łapać. W ogóle nie ma autostopowiczów i omijają ich jak kosmitów. Własny transport zalecany, zwłaszcza, że jest tani gaz. Atrakcje: oprócz darmowego smażenia sie na plaży i pluskania w słonym morzu, można tu odpłatnie nurkować, łowić, surfować, zobaczyć parki narodowe (wstęp 100kn), popłynąć na rejs między wyspami. Łyse góry dochodzące do 1700m n.p.m. raczej nie zachęcają do wchodzenia. Noclegi: pojęcie pola namiotowego jest tu zdeka wypaczone. W cenie od ok. 35zł/ noc dostajesz kamienisty kawałek placu dla wozu kampingowego. Zapłaciłeś też za dostęp do prądu, lodówki, netu, basenu, pola tenisowego, sklepu spożywczego... Na dziko nie ma nawet gdzie sie rozbić. Ceny spadają po 05.09.
|