ŻYCZENIE:
Pojadę sobie do Ameryki, zarobię trochę kasy. |
21.06 Sobota; Warszawa - Paryż Zaczęło się turbulencjami.
Samolotem rzucało jak latawcem. A i tak po niecałej godzinie zamiast w
Paryżu,
byliśmy... z powrotem w Warszawie. Okazało się ze jest więcej bagaży niż
pasażerów, podejrzewano ze na pokładzie jest bomba... lecz ostatecznie
wyszło na to, że brakuje jednego pasażera. Na pokładzie pojawił się Roman
Polański i
po godzinnej przerwie znów, zaczęła się ostra jazda. Opóźnienie sprawiło,
że musieliśmy poczekać jeden dzień w Paryżu, a żeby było trudniej - nie wydano
nam bagażu.
Nie ma tego złego..., bo z tej okazji, lotnisko
skierowało nas klimatyzowanym busem do 4 **** hotelu. A tu: darmowe
żarcie, w pokojach telewizor, net, prywatny
sejf, szlafroczek, telefon, elektronika, klima i co tylko. Ponadto
poznaliśmy pewnego polaka - businessmana z USA, który zaprosił nas na Mont Parnas na
kolacyjkę, gdzie przy winiaku podyskutowaliśmy o tym, co tam w polityce.
22.06
Niedziela; Paryż - Atlanta Z
prędkością
1000m/h na wysokości 1200m n.p.m. przy temperaturze -60C (na zewnątrz)
przelecieliśmy ocean w... 2 godziny - odliczając 6-cio godzinną różnice
czasu
(odmłodniałem!). Do celu - Myrtle Beach, zostały do pokonania
jeszcze tylko jakieś 2 długości Polski. Samochodu nam nie wynajęli, bo
nikt nie miał karty kredytowej (wmawianie, ze nasza karta od bankomatu
jest ok, nic nie dało).
Dworzec autobusowy Greyhounda,
wypadł w... środku dzielnicy murzyńskiej. Szybko stałem się rasistą,
gdy otoczyli nas czarni i agresywnie przyjaźni, oferowali nam pomoc... za
jedzenie. Jakoś nie uwierzyłem w ich biedę, gdy uśmiechali się garniturem
złotych zębów.
| PORADA DNIA |
| W USA, autobusami podróżują tylko kolorowi i biedni. Komunikacja
publiczna jest bardzo kiepsko rozwinięta. |
|
|

Atlanta ma tylko 20% białej ludności
|

Podróże polegają na siedzeniu w
aucie.
|
24.06 Wtorek; Myrtle Beach Niewyspani, brudni,
klejący, po 12 godz. jazdy, docieramy nad ocean do Myrtle Beach. Jazda z
150 kilowym murzynem na siedzeniu obok, to koszmar. Nadwaga to choroba
narodowa Amerykanów. Pierwsze wrażenie: kto otworzył drzwiczki od pieca???
Gorąco jak w hucie! Po namyśle, ruszamy do najbliższej biblioteki, gdzie
nieomylnie spotykamy
polaków buszujących na necie. Wieści nie są optymistyczne, wysyłająca firma
zrobiła wszystkich w jajco. Ja wiedziałem ze tak będzie - liczyłem tylko na wizę.
Doczepił się do nas Adam - młody intelektualista z Ełku. Na wynajem
jakiegoś lokum jest już dziś za
późno, wszystkie biura i
recepcje pozamykane. Spotykamy przyjaznego białego żula - za 12 piw nocuje
nas na werandzie. Toaleta w publicznym kiblu.
Kryzys.
| PORADA DNIA |
| zybkim źródłem informacji o
miejscowościach (mapy, ksiązki telefoniczne, atrakcje
turystyczne itp.), są Chambers of Commerce - w wolnym
tłumaczeniu Jaskinie Rozpusty, występujące w każdej mieścinie. |
|
25.06 Środa Tymczasowo wpierniczamy się do chaty zapoznanych
polaków.
Nie są zadowoleni, każą sobie płacić więcej niż plącą sami. Poznaj rodaka! Nareszcie
można zrzucić plecak. Jest jeden
problem - mieszkanie jest tanie, bo jest w... środku dzielnicy
murzyńskiej.
|

Nasz nowy dom - dzielnica murzyńska
|

I plaża tylko dla czarnych
|
26.06 Czwartek Jedziemy się zarejestrować do tutejszego Biura
Socjalnego. Łapiemy stopa (to tu zabronione) i spotykamy bardzo mila
murzynkę, która ostatecznie wozi nas cały dzien. Asekuruje nas do momentu, gdy wieczorem po przedziwnych
zbiegach okoliczności, eskortowani przez
dwa samochody policyjne lądujemy z 4 czechami w nowym mieszkaniu (ta
sama dzielnica). Z czechami rozmawiamy przy użyciu słownika czesko -
angielskiego. Po pierwszym dniu maja prace i lokal - i nawet nie wiedza
jakiego fuksa.
| PORADA DNIA |
| W stanach bez samochodu jesteś nikim. |
|
27.06 Piątek Cofam co
powiedziałem o murzynach i tak jestem tu bezpieczniejszy niż
na tzw. "trójkącie Bermudzkim" we Wrocławiu. Szukamy pracy: w gazetach w internecie,
chodzimy, pytamy, bez skutku. Kupiliśmy 3 rowery, tak jest
szybciej bo 1cm na naszej 50-cio cm mapie miejscowości, to jakieś 45 min.
drogi pieszo, a 37C to norma. Wieczorem
zdesperowana Sylwia wsiada w autobus i wyjeżdża do ciotki gdzieś nad NY.
| O AMERYCE UWAG
KILKA |
"Jedziecie do kraju kapitalistycznego, który to kraj ma być
może
nawet tam i swoje plusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te
plusy nie przesłoniły wam minusów..."
Z filmu "Mis"
-Internet jest za darmochę - w bibliotekach. -Rozmowy lokalne
telefoniczne także są za darmo. -Nie istnieje
komunikacja miejska, ba! nie ma nawet chodników. -Są autobusy na telefon - dzwonisz, stajesz na jego trasie, to
cię zgarnia, ale nie można na nich polegać. -Samochody to same
bryki, jakich u nas nie ma i nie będzie (głownie terenowe
limuzyny). -Żarcie to czysty plastik (kupiłem "imitacje sera żółtego" a w soku
pomarańczowym jest 2% soku), totalny syf. -Na każdym
kroku wiszą amerykańskie flagi z podpisem "God bless America". -Amerykany jak
gadają, zjadają spółgłoski, kiedy mówi się wyraźnie to nie
rozumieją, gdy mówi się niewyraźnie to jest jeszcze gorzej. -W bibliotece Interia ani
żadne polskie Onety nie działają - nie da się zalogować. |
|
28.06 Sobota Szukamy pracy po 8 godzin dziennie. W tym celu, trzeba
wypełniać jakieś
durne aplikacje, na CV nikt nie patrzy. Ważny jest test narkotykowy i
pytania w stylu: czy ukradłbyś 5 dolarów, gdyby nikt nie patrzył? Po
restauracjach, polach golfowych, parkach rozrywki, fast foodach, sklepach,
znaleźliśmy tylko sprzątanie pokoi hotelowych w weekend. To naprawdę
pieprzony najbiedniejszy murzyński stan.
| PORADA
DNIA |
Aby przeliczyć temperaturę
Farenheita na Celsjusza należy:
(x - 30) : 2, czyli np. 85F to: (85F - 30) : 2 = 27C
Przy czym 100F = 36.6C, a 0C = 22F |
|
29.06 Niedziela Koledze Adamowi skończyły się pieniądze. Głupia
sprawa, trzeba go dożywiać.
| O INSZYCH DZIWACTWACH
AMERYKANÓW |
-Napięcie w kontaktach 110V,
jakieś dziwne wtyczki - musiałem zrobić obejście przy
pomocy 2 spinaczy. -Ludzie przepraszają, jak tylko
przejdą bliżej niż pól metra od ciebie. -W hotelach
nie ma recepcji, wynajmowane są przez jakieś zewnętrzne
firmy. -Wszystkie miary podawane są w najmniej
użytecznych jednostkach: funtach, milach, stopach,
yardach, calach, farenheitach itp. Aż cud, ze czas liczą
w godzinach. |
|
|