CZERWIEC 2003

ŻYCZENIE:
Pojadę sobie do Ameryki, zarobię trochę kasy.

21.06 Sobota; Warszawa - Paryż
Zaczęło się turbulencjami. Samolotem rzucało jak latawcem. A i tak po niecałej godzinie zamiast w Paryżu, byliśmy... z powrotem w Warszawie. Okazało się ze jest więcej bagaży niż pasażerów, podejrzewano ze na pokładzie jest bomba... lecz ostatecznie wyszło na to, że brakuje jednego pasażera. Na pokładzie pojawił się Roman Polański i po godzinnej przerwie znów, zaczęła się ostra jazda. Opóźnienie sprawiło, że musieliśmy poczekać jeden dzień w Paryżu, a żeby było trudniej - nie wydano nam bagażu. 

Nie ma tego złego..., bo z tej okazji, lotnisko skierowało nas klimatyzowanym busem do 4 **** hotelu. A tu: darmowe żarcie, w pokojach telewizor, net, prywatny sejf, szlafroczek, telefon, elektronika, klima i co tylko. Ponadto poznaliśmy pewnego polaka - businessmana z USA, który zaprosił nas na Mont Parnas na kolacyjkę, gdzie przy winiaku podyskutowaliśmy o tym, co tam w polityce.

22.06 Niedziela; Paryż - Atlanta
Z prędkością 1000m/h na wysokości 1200m n.p.m. przy temperaturze -60C (na zewnątrz) przelecieliśmy ocean w... 2 godziny - odliczając 6-cio godzinną różnice czasu (odmłodniałem!). 
Do celu - Myrtle Beach, zostały do pokonania jeszcze tylko jakieś 2 długości Polski. Samochodu nam nie wynajęli, bo nikt nie miał karty kredytowej (wmawianie, ze nasza karta od bankomatu jest ok, nic nie dało).
Dworzec autobusowy Greyhounda, wypadł w... środku dzielnicy murzyńskiej. Szybko stałem się rasistą, gdy otoczyli nas czarni i agresywnie przyjaźni, oferowali nam pomoc... za jedzenie. Jakoś nie uwierzyłem w ich biedę, gdy uśmiechali się garniturem złotych zębów.

 PORADA DNIA
W USA, autobusami podróżują tylko kolorowi i biedni. Komunikacja publiczna jest bardzo kiepsko rozwinięta.


Atlanta ma tylko 20% białej ludności


Podróże polegają na siedzeniu w aucie.

24.06 Wtorek; Myrtle Beach
Niewyspani, brudni, klejący, po 12 godz. jazdy, docieramy nad ocean do Myrtle Beach. Jazda z 150 kilowym murzynem na siedzeniu obok, to koszmar. Nadwaga to choroba narodowa Amerykanów. Pierwsze wrażenie: kto otworzył drzwiczki od pieca??? Gorąco jak w hucie!
Po namyśle, ruszamy do najbliższej biblioteki, gdzie nieomylnie spotykamy polaków buszujących na necie. Wieści nie są optymistyczne, wysyłająca firma zrobiła wszystkich w jajco. Ja wiedziałem ze tak będzie - liczyłem tylko na wizę. Doczepił się do nas Adam - młody intelektualista z Ełku.
Na wynajem jakiegoś lokum jest już dziś za późno, wszystkie biura i recepcje pozamykane. Spotykamy przyjaznego białego żula - za 12 piw nocuje nas na werandzie. Toaleta w publicznym kiblu. Kryzys.

 PORADA DNIA
zybkim źródłem informacji o miejscowościach (mapy, ksiązki telefoniczne, atrakcje turystyczne itp.), są Chambers of Commerce - w wolnym tłumaczeniu Jaskinie Rozpusty, występujące w każdej mieścinie.

25.06 Środa
Tymczasowo wpierniczamy się do chaty zapoznanych polaków. Nie są zadowoleni, każą sobie płacić więcej niż plącą sami. Poznaj rodaka! Nareszcie można zrzucić plecak. Jest jeden problem - mieszkanie jest tanie, bo jest w... środku dzielnicy murzyńskiej.


Nasz nowy dom - dzielnica murzyńska


I plaża tylko dla czarnych

26.06 Czwartek
Jedziemy się zarejestrować do tutejszego Biura Socjalnego. Łapiemy stopa (to tu zabronione) i spotykamy bardzo mila murzynkę, która ostatecznie wozi nas cały dzien. Asekuruje nas do momentu, gdy wieczorem po przedziwnych zbiegach okoliczności, eskortowani przez dwa samochody policyjne lądujemy z 4 czechami w nowym mieszkaniu (ta sama dzielnica). Z czechami rozmawiamy przy użyciu słownika czesko - angielskiego. Po pierwszym dniu maja prace i lokal - i nawet nie wiedza jakiego fuksa.

 PORADA DNIA
W stanach bez samochodu jesteś nikim.

27.06 Piątek
Cofam co powiedziałem o murzynach i tak jestem tu bezpieczniejszy niż na
tzw. "trójkącie Bermudzkim" we Wrocławiu. Szukamy pracy: w gazetach w internecie, chodzimy, pytamy, bez skutku. Kupiliśmy 3 rowery, tak jest szybciej bo 1cm na naszej 50-cio cm mapie miejscowości, to jakieś 45 min. drogi pieszo, a 37C to norma. Wieczorem zdesperowana Sylwia wsiada w autobus i wyjeżdża do ciotki gdzieś nad NY.

 O AMERYCE UWAG KILKA
"Jedziecie do kraju kapitalistycznego, który to kraj ma być może nawet tam i  swoje plusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów..."
Z filmu "Mis"


-Internet jest za darmochę - w bibliotekach.
-Rozmowy lokalne telefoniczne także są za darmo.
-Nie istnieje komunikacja miejska, ba! nie ma nawet chodników.
-Są autobusy na telefon - dzwonisz, stajesz na jego trasie, to cię zgarnia, ale nie można na nich polegać.
-Samochody to same bryki, jakich u nas nie ma i nie będzie (głownie terenowe limuzyny).
-Żarcie to czysty plastik (kupiłem "imitacje sera żółtego" a w soku pomarańczowym jest 2% soku), totalny syf.
-Na każdym kroku wiszą amerykańskie flagi z podpisem "God bless America".
-Amerykany jak gadają, zjadają spółgłoski, kiedy mówi się wyraźnie to nie
rozumieją, gdy mówi się niewyraźnie to jest jeszcze gorzej.
-W bibliotece Interia ani żadne polskie Onety nie działają - nie da się zalogować.

28.06 Sobota
Szukamy pracy po 8 godzin dziennie. W tym celu, trzeba wypełniać jakieś durne aplikacje, na CV nikt nie patrzy. Ważny jest test narkotykowy i pytania w stylu: czy ukradłbyś 5 dolarów, gdyby nikt nie patrzył? Po restauracjach, polach golfowych, parkach rozrywki, fast foodach, sklepach, znaleźliśmy tylko sprzątanie pokoi hotelowych w weekend. To naprawdę pieprzony najbiedniejszy murzyński stan.

 PORADA DNIA
Aby przeliczyć temperaturę Farenheita na Celsjusza należy:
(x - 30) : 2, czyli np. 85F to: (85F - 30) : 2 = 27C
Przy czym 100F = 36.6C, a 0C = 22F

29.06 Niedziela
Koledze Adamowi skończyły się pieniądze. Głupia sprawa, trzeba go dożywiać.

 O INSZYCH DZIWACTWACH AMERYKANÓW
-Napięcie w kontaktach 110V, jakieś dziwne wtyczki - musiałem zrobić obejście przy pomocy 2 spinaczy.
-Ludzie przepraszają, jak tylko przejdą bliżej niż pól metra od ciebie.
-W hotelach nie ma recepcji, wynajmowane są przez jakieś zewnętrzne firmy.
-Wszystkie miary podawane są w najmniej użytecznych jednostkach: funtach, milach, stopach, yardach, calach, farenheitach itp. Aż cud, ze czas liczą w godzinach.